Site icon Projekt Dom

Kominek w salonie – nareszcie go mamy!

kominek w salonie

Dawno, dawno temu za siedmioma górami i siedmioma lasami pokazywałam Wam nasz tymczasowy salon. Oczywiście zrobiłam to w bardzo umiejętny sposób, omijając jedną ze ścian i róg pokoju z dopiskiem, że tam powstanie kominek a przy nim biblioteczka, lampa, dywanik i bóg wie co jeszcze… Dlaczego ominęłam ten róg? Ponieważ nie było wówczas się czym chwalić. Róg straszył niezabudowanym kominem i częścią niedokafelkowanej podłogi, a w końcu jakoś się tak przyjęło że porządny blogger wnętrzarski strachy na wróble pokazuje dopiero w poście, gdzie zdjęcia takowe można opatrzyć podpisem „przed” (notabene może warto byłoby to zmienić i pokazać Wam resztę strachów, bo jeszcze trochę ich mam?). W każdym bądź razie zanim kominek w salonie stał się rzeczywistością róg pokoju wyglądał tak:

Decyzja!

Salon od ostatniego razu na blogu zyskał parę nowych atutów takich jak: piękną lampę ze śmietnika, cudowny dywan w kolorze złamanej bieli (który już trzeba by było wyprać… czy ja rozum postradałam kupując tak jasny dywan?) czy pufę ze sznurka bawełnianego. Nie powiem, żeby był w pełni skończony ale zaczynałam czuć się w nim dobrze, bezpiecznie, jak w domu… aż do czasu gdy spoglądałam w róg pokoju. Komin nie tylko psuł mi poczucie humoru, ale również rujnował kadry zdjęć na instagram! W końcu po ochłonięciu z weselnych emocji, Chéri zdecydował że ciężkie prace budowlane czas wznowić i na tapetę poszedł kominek w salonie.

A może płaszcz wodny?

Szczerze mówiąc zwlekaliśmy tyle, ponieważ byliśmy przekonani że kupimy kominek z płaszczem wodnym a wiedzieliśmy, że to duża inwestycja finansowa. Kiedy jednak zaczęliśmy obchód po sklepach wszyscy o dziwo odradzali nam to rozwiązanie. Zawsze wydawało mi się, że firmom zależy przede wszystkim na zarobku. Jeśli jednak sami profesjonaliści odradzali płaszcz wodny to stwierdziliśmy, że może rzeczywiście nie jest on nam potrzebny.

Główne argumenty, które były podnoszone to kwestia że aby płaszcz się zwrócił trzeba by było grzać dom tylko kominkiem. Dla nas jest to zupełnie niewykonalne jako że oboje pracujemy poza domem, a w nocy też nie mamy ochoty wstawać aby dorzucać drewna, natomiast Freya (nasza kotka) nie zgłosiła się na ochotnika więc pomysł płaszcza upadł.

Nigdy nie miałam do czynienia z płaszczem wodnym więc nie wiem na ile zarzuty firm są rzeczywiście prawdziwe. Może ktoś z Was ma płaszcz wodny i podzieli się w komentarzu doświadczeniami dla następnych?

Wybór firmy

Generalnie nie lubię zbyt dużo czasu tracić na chodzenie po sklepach (wiem, niedawno pisałam że nie lubię też spacerować, ale nie bójcie się zdarza mi się wychodzić z domu :). Szczęśliwie dla nas tak się złożyło, że akurat w naszym mieście odbywały się targi „Wszystko dla domu”. Pojechaliśmy, pooglądaliśmy, wybraliśmy firmę która zrobiła na nas najlepsze wrażenie i umówiliśmy się na pomiar.

Kominek wykonała firma Kominki Steel Art, którą gorąco polecam. Montażyści byli punktualni, zabezpieczyli podłogę w trakcie prac, posprzątali po sobie. Komunikacja z biurem również bez zarzutu. Odpowiedzi na maile przychodziły po paru godzinach, pomoc telefoniczna profesjonalna i szybka. W sumie załatwiliśmy wszystko z domu łącznie z podpisaniem umowy (mailowo) i zapłacie przelewem. Także jeżeli jesteście ze Szczecina i poszukujecie firmy wykonującej kominki to polecam Steel Art. Jak pewnie wiecie po moich przygodach z kuchnią bardzo cenię profesjonalne firmy i chętnie Wam je polecam.

Wygląd kominka

Oczywiście od początku wiedzieliśmy, że chcemy aby kominek był narożny oraz nowoczesny. Interesowała nas zwykła, prosta zabudowa z niszą na drewno. Nisza wprawdzie wygląda bajecznie, ale jeszcze się do niej nie przekonałam. Okazuje się bowiem, że drewno jest trochę brudniejsze niż przypuszczałam i jasna nisza jest trochę mało praktyczna. Ale się nie zrażam, ponieważ widziałam już że niektórzy obkładają niszę drewnem co na pewno chroni przed zabrudzeniem lepiej i wygląda całkiem fajnie.

Kiedy kominek już stanął przyszła pora na wybór koloru. Do ostatniej chwili rozważałam jasny szary, który kiedyś kupiłam do sypialni ale plany mi się zmieniły i sypialnia dostała ścianę ciemnoszarą. Myślałam, głowiłam się, spać nie mogłam i wciąż jedno pytanie: szary czy biały? Wiem nie jestem zbyt oryginalna… Chéri też był mało pomocny: „Kochanie niezależnie co wybierzesz na pewno będzie pięknie!” – no wiecie co? Ci Francuzi… 🙂

W końcu wybrałam biały. Po dwóch latach patrzenia w ciemną dziurę w rogu, szarość w tym rejonie przywracała niemiłe wspomnienia. A tak na serio to kominek zajął całkiem sporo miejsca i postanowiłam go schować, używając tego samego koloru co na reszcie ścian, a nie akcentować go szarym.

Ile kosztuje kominek w salonie?

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wkład kominkowy Spartherm ARCADIA Vita ANGOLO 58/39 SL za 7510 zł. Obudowa i montaż kosztowały 3750 zł. Razem po odliczeniu rabatu z targów wyszło 11 530 zł. Plus 782 zł za kratki wentylacyjne, które domówiliśmy potem. Cały kominek kosztował więc 12 312 zł.

Werdykt

Uwielbiamy nasz kominek w salonie! Nie wiem jak mogliśmy bez niego żyć do tej pory. Mogłabym siedzieć godzinami i gapić się w płomienie. A Chéri godzinami może dorzucać drzewo, regulować dopływ powietrza, podsycać ogień i robić całą masę innych męskich niepojętych dla mnie kominkowych czynności. Ach ten mój Mąż!

 

4
Exit mobile version